Do Czarnogóry pojechaliśmy tuż po świętach i spędziliśmy w tym kraju 4 dni. Powrót mieliśmy 1 stycznia.. o 9 rano 🙂 Jako rodzice małego dziecka raczej imprezy są czymś dla nas niedostępnym. A atrakcyjna cena lotu przekonała nas do tej godziny powrotu.
Petrovac
Wieczorem lądujemy w Podgoricy. Tego dnia już tylko ogarniamy wypożyczenie. Następnego dnia z rana ruszamy w drogę i podziwiamy zapierające dech w piersiach widoki.
Zwiedzamy Petrovac na Moru. Podobno jest to kurortowe miasto. Bardzo turystyczne. My cieszymy się słońcem i pięknymi widokami niemal wyłącznie dla nas. Szczerze powiem, że zdjęcia z tego miejsca znalezione w szycie sezonu mnie nieco przerażają.
























Wyspa Sveti Stefan
Miejsce znane chyba ze wszystkich widokówek z Czarnogóry. Półwysep na którym znajduje sie Hotel i do którego dostęp mają tylko goście hotelowi. Najbardziej niedostępne miejsce Czarnogóry i zarazem najbardziej fotogeniczne. W grudniu chyba Hotel był nieczynny bo bramy wyspy były zamknięte ogromną kłódką.
My robimy sobie spacer z widokiem na Sveti Stefan. Kawałek dalej znajdują się skałki po których robimy sobie spacer. Jest dość ciepło. Spotykamy nawet szaleńców którzy kąpią się w morzu.










Budva
Najstarsze miasto na wybrzeżu Czarnogóry. Jedno z najbardziej turystycznych miast. Nazywana jest „Dubrownikiem w miniaturze”. Rzeczywiście tutaj spotkamy więcej turystów. Co nie znaczy, że jest ich jakoś bardzo wiele 🙂 Rozkładają się sceny pod imprezy Sylwestrowe. Widzimy typowo turystyczne atrakcje pod dzieci: auta do wypożyczenia, karuzela.
Kolejny dzień nie jest już tak pięknie słoneczny. Pogoda bardziej przypomina tą jakiej spodziewamy się w grudniu. Ten dzień cały przeznaczyliśmy na spokojne zwiedzanie Budvy. Zaliczamy na koniec dnia zachód słońca w widokiem na to piękne miasteczko. Nasze zwiedzanie jest zdecydowanie mniej intensywne niż gdybyśmy byli tylko we dwoje. Staramy się dać Łucji czas na zabawę kiedy tego potrzebuje.













































Kotor
Otoczony z trzech stron górami. najciekawsze zabytki to Katedra św. Tryfona, ruiny twierdzy św. Jana oraz mury miejskie. My przechadzamy się starym miastem. Podziwiamy zabytki i wąskie uliczki pełne.. kotów 🙂
Tutaj także wszyscy przygotowują się do nadchodzącego Sylwestra. Ulice pełne są jeszcze dekoracji świątecznych. Spotykamy Mikołaja i Elfa który tak po prostu daje Łucji pluszową maskotkę 🙂
Znajduje się tutaj tez podobno najlepszy punkt widokowy na murach twierdzy św. Jana. My niestety odpuszczamy. Łucja ma kiepski nastrój. Wizja niezadowolonej 2.5 latki którą trzeba tam wysoko wnieść sprawia, że nam się odechciewa. Trzeba będzie wrócić 🙂




















Wieczorny widok na wyspa Gospa od Škrpjela z Perast
Wyspa ta jest sztuczna. To jedyna taka wyspa na wybrzeżu Adriatyckim.
My docieramy tutaj wieczorem. Robi się już ciemno. Chmury wiszą zawieszone na górach. Bardzo podobał mi się taki klimat. Nieco bardziej tajemniczy niż spodziewamy się zobaczyć w pięknym pocztówkowym miejscu.
Tutaj też spotykamy całkiem ładny tłumek ludzi. Chyba jest to popularne miejsce w świecie Instagrama/Tik Toka. Tak przynajmniej wnioskuję widząc zachowanie turystów 🙂



















Ostatni dzień(Sylwester)
Tego dnia ruszamy w stronę Podgoricy gdzie mamy ostatni nocleg przed wylotem. Po drodze podziwiamy jeszcze ostatni widok na wyspę św. Stefan
Pierwszym punktem dnia jest Bar. Robimy sobie spacer portową częścią nowego miasta a następnie zwiedzamy Antyczny Bar. Nowy Bar jest podobno miastem przemysłowym, dobrze rozwijającym się. Odpuszczamy sobie zwiedzanie tego kawałka Czarnogóry.
Historia starego Baru sięga VI wieku. Senne miasteczko, a właściwie malownicze ruiny znajdujące się u stup góry Rumija.
Wodospad





























Wodospad Nijagara
Ostatni punkt programu. wodospad znajduje się tuż pod Podgoricą. Kilka minut drogi z naszego noclegu. Parking jest praktycznie tuż przy wodospadzie. Spędzamy tutaj chwilę sylwestrowego wieczoru. Później udajemy się do Podgoricy gdzie chcemy zjeść jakąś kolację. Okazuje się, że to nie takie łatwe. Wszystkie restauracje są zamknięte na cztery spusty. Na ulicach poza jedną bardzo turystyczna uliczką praktycznie nie ma ludzi.





